|
Trener Borussii Dortmund Jürgen Klopp oglądał niedzielny mecz Legii Warszawa z Lechem Poznań. Celem jego wizyty było obejrzenie w akcji Roberta Lewandowskiego.
Hit polskiej ekstraklasy ściągnął na trybuny akredytowanych przedstawicieli wielu europejskich klubów, m.in. Anderlechtu Bruksela, Borusii Mönchengladbach, Athletic Bilbao, RC Lens, Dynama Moskwa, Eintrachtu Frankfurt, Herthy Berlin, Paris Saint-Germain, FC Köln, Schalke 04 Gelsenkirchen, AS Livorno Calcio, West Hamu United, Manchesteru City i Trabzonsporu NK. - E tam, niech sobie przyjeżdżają - komentował przed meczem z Legią trener Lecha Franciszek Smuda. - Ani mnie, ani piłkarzy to w ogóle nie obchodzi - twierdził.
Najwyższym rangą przedstawicielem mocnego europejskiego klubu był trener Borussii Dortmund Jürgen Klopp. Chciał obejrzeć na własne oczy napastnika Lecha - Roberta Lewandowskiego. Obejrzał niezły występ poznańskiego napastnika, okraszony ładnym golem, który dał Lechowi remis 1:1.
Co lechita ma do powiedzenia w sprawie zainteresowania nim mocnych, europejskich klubów? - Nie myślę o transferze, skupiam się na grze w Lechu. Jestem w Poznaniu pierwszy sezon, wyjazd teraz nie jest dla mnie najważniejszy. Istotniejsze jest to, że gram regularnie w zespole - mówił Lewandowski po meczu przed kamerami Canal+.
Borussia zajmuje siódme miejsce w tabeli niemieckiej Bundesligi. Gra w niej kolega Lewandowskiego z reprezentacji Polski Jakub Błaszczykowski.
|